poniedziałek, 24 grudnia 2012

Marry Christmass!

           

Drodzy ,,czytelnicy"
chciałabym życzyć Wam najwspanialszych świąt w magicznej atmosferze. mam nadzieję, że spędzicie je tak jak sobie wymarzyliście.;) myślę, że pomimo świątecznego gwaru nie zapomnicie o Bloggerze.;) całuję ;**  <3 !  iii mnóstwa prezentów !!! (:

piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział czwarty !



             Drzwi otworzył wysoki mężczyzna, stanął na środku i powiedział:
-Gdzie jesteście?Przecież wiem,że tu są dwie piękne dziewczynyy.Pokażcie się.-odpowiedziała mu cisza, po chwili znów przemówił-Jeśli z wami pogadam wyjdzie wam to na lepsze.Przybywam w sprawach pokojowych.
-Naprawdę?-wypaliła Jasmin
-Tak naprawdę, chce wam pomóc.
-Ale jak? Czemu? Po co?-zapytałam roztargniona
-Podejdźcie do okna, bo i ja podchodzę.To wtedy wam wytłumaczę.-podszedł do  okna ii dodał-Mam nadzieję,że jesteście ubrane.
-Tak jesteśmy-odpowiedziałyśmy równocześnie, to dodało nam pewności,że o n  nam nic nie chce zrobić.Chwyciła mnie za rękę, wstałyśmy i powoli zbliżyły do okna.Pragnęłam , by ta debilna sytuacja jak najszybciej się wyjaśniła. Gdy wyłoniłyśmy się z ciemności, facet powiedział:
-Jestem Karl, jednym z pięciu członków załogi tego samolotu.Zanim zaczniecie mnie wypytywać, wytłumaczę wam większość dręczących was pytań.Jeśli będą potem jakieś pytania to mi je zadacie, a ja odpowiem.Może najpierw usiądźcie-posłusznie zajęłyśmy miejsca -dobraa. A więć tak jesteście ofiarami porwania i gwałtu.-na te słowa rozpłakałyśmy się obie, a on ta mówił jakby nigdy nic, np. jakby powiedział:,, wczoraj byłem w sklepie i kupiłem bułki". SZOK ! -Rozumiem waszą reakcje, ale wolę wam powiedzieć najgorszą prawdę, niz mówić,że lecicie na wymarzone wakacje na Hawaje. Lecimy właśnie na Grenlandię, ponieważ ci co was wczoraj zgarli zażyczyli sobie tego. Zażyczyli też sobie, żeby was tam zabić i głęboko, nagie zakopać.-czułam jak ktoś nóż wbija mi w serce-Ale spokojnie, my tak nie zrobimy.My was tam po prostu zostawimy, musimy tak postąpić, bo cały lot jest tak odgórnie ustalony.Nie mamy możliwości zmienić kierunku, ani nic.Uwierzcie to jest dla was najlepsze wyjście.Zostawimy wam tam pare rzeczy na przetrwanie, dacie sobie radę, później wezwiecie pomoc, bez obaw.Będziecie ze sobą miały odpowiedni sprzęt. Robię to wszystko-przełknął głośno ślinę-dla dużych pieniędzy oczywiście, ale też po części dla wszystkich ofiar tego gangu. Co dwa dni mam taki sam kurs z tego samego powodu i tak w kółko.Ale zawsze po części was wszystkich ratuje, bo ,,sprawiam" wam duże szansy na dalsze życie. To ja przygotowywuje te ciuchy i zapasy wszystkiegio co potrzebne.Teraz możecie...Aha nie, najpierw się przedstawcie i czy macie jakieś pytania?-była to dziwna, niezręczna sytuacja.Nie wiedziałam czy mu wierzyć, no ale dalej do przodu !
-jestem Jasmin Sirt, mam 19 lat ,a to..-przerwałam jej
-Mitche Glen, 18 lat.Dziękujemy za wyjaśnienia.
-nie ma za co to mój obowiązek, jakkolwiek to zabrzmiało-odpowiedział Karl
-Mam jedno pytanie..-powiedziała Jasmin
-No nie przeciągaj , szybciej-szybko powiedział Karl
-Kiedy wylądujemy na tej głupiej Grenlandi?
-Za około dwie godziny.
-Ahaa.A jaki dziś jest dzięń tygodnia?Zupełnie straciłam poczucie czasu
-Czwartek
-O kurcze minęło pięć dni! byłyśmy przez tyle czasu w tej śpiączce!
-No można tak powiedzieć-potwierdził moje głośne rozważania Karl-jeszcze jakies pytania?-pokiwałyśmy przecząco głowami, a on ciągnął dalej-Może chcecie teraz coś zjeść, napić się albo wykąpać?
-Ja marzę o odświerzeniu swojego ciała! 5 dni się nie myłam! -powiedziałam to z odrobiną radości i nadziei w głosie, starałam się nie myśleć o rodzinie, bo wtedy rozkleiłabym się totalnie i przypuszczam nie pozbierałabym się.Po ,,wykładzie" był cień nadziei, ale to by był cud , gdybym wróciła cała i żywa do domu.
-To ja się idę nażreć, bo mi kiszki już ode do radości grają-powiedziała Jasmin, a mi się tak jakoś lżej na sercu zrobiło..
 Biorę prysznic, a tu nagle jakby nigdy nic wchodzi do łazienki jakiś blondyn.
-AAAAAA....!-zakrzyknęłam
-Yghyyyy..Najmocniej panienke przepraszam- i migiem wyszedł.Expresem dokończyłam się myć, bo drzwi nie można było zamknąć na klucz.Później poszłam do kuchnii(wiedziałam gdzie iść, bo Karl nam wszystko pokazał). Jasmin właśnie kończyła konsumować kiełbasę i udała się do łazienki
-Witam szanowną Mitche-miło i co najważniejsze z godnością przywitał mnie młody chłopak z kręconymi włosami.Pewnie jasmin mu już wszystko co wiedziała o mnie powiedziała.
-Dzień dobry!-powiedziałam nawet z zadowoleniem
-Prosze usiąść, co sobie życzysz do jedzenia?Kiłbasę, kanapki z szynką, a może klopsy wieprzowe?
-dzięki, ale jestem wegetarianka..-chciałam jeszcze coś dodać, aler mi szybko przerwał
-Sorki,że nie zapytałem-jeju! ta jego kultura! -To proponuję moją specjalność naleśniki z serem lub truskawkami i nutellą.Chyba,że jakaś sałatka?
-To poproszę naleśniki z truskawkami i nutellą.Musze podniśc sobie cukier.
-Już się robi.
-Dziękuję, a jak masz na imię?
-Nick.
-Ładnie...-gdy on przygotowywał gadaliśmy luźno, bardzo fajny koleś z niego.Wykonuje ta pracę z tych samych powodów co Karl.Potem zjedliśmy razem naleśniki, dzięki niemu zapomniałam, co ja tu robię i w jakiej sytuacji się znajduję.później dołączyła do nas Jasmin, a po około 15 minutach przyszedł ten blondyn-podglądacz i oznajmił:
-Za nie całe 10 minut lądujemy i musicie udać się na fotele.-powiedział bardzo oficjalnie, a potem dodał patrząc na mnie_Jestem Michael, jeszcze raz bardzo się przepraszam, nie miałem pojęcia,że...
-Spoko nic sie nie stało-szybko mu przerwałam.Wszyscy na nas się popatrzyli ze zdziwieniem, a On tylko sie do mnie serdecznie uśmiechnął, podszedł do lodówki, wziął jogurt i wyszedł.My po chwili też opuścilismy kuchnie, zajęliśmy miejsca na fotelach i zapieli pasy.Po około siedmiu minutach, po niebezpiecznym lądowaniu, że nawet już maski spadły, jakoś wylądowaliśmy w Grenlandii...



Prosze komentować :* !  Czy się podoba czy nie ?


wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział trzeci !

       Rozdział trzeci !             

   -Niee! Czekajcie! Wsztrzykniemy jej coś, żeby, aż tak nie cierpiała, łachudra już ryczy jak ci*l i jeszcze nam zemdleje..!-oo dzięki za litość!
-No dobra!
-To ja wstrzykne!
-Ale gdzie to jest?!
-K****a w  bagażniku!
-Stój palancie musze po to iść!
Teraz marzyłam tylko o tym, żeby oczywiście to sie skończyło, a realniejszym marzeniem było to,żę chciałam się do kogoś przytulić.Więc zaryzykowałam dużo i do tego z lewej ,,co mnie dwa razy uratował" , szepnęłam:
-Mógłbyś mnie przytulić?-wiem głupie i bezmyślne, ale w takich sytuacjach sie nie myśli.
-Dobra..-przytulił mnie, jestem dziewczyną, która wymaga wielkiej czułościi delikatności, więc jak na mój stan poczułam się o 3% lepiej.Ale zawsze coś. Potem było mi już wszystko jedno, chciałam mieć wszystko za sobą, a najlepiej odejść z tego świata.Potem poczułam lekkie ukłucie w ramię, później jeszcze jak rozdzierają mi bluzkę i spódniczkę.I odlot. Nic więcej.!



Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, rozglądnęłam się, zauważyłam jedno malutkie okno, postanowiłam do niego podejść. Gdy wstałam, od razu straciłam równowagę i upadła na jakieś pudła. Bardzo bolała mnie głowa, byłam otumaniona, próbowałam przypomnieć sobie coś, ale na daremno. Po chwili zorientowałam się , że jestem goła, a obok mnie leżą jakieś ciuchy, z ledwością je założyłam, były za duże, ale obojętnie, byle nie było mi aż tak zimno.Wydawało mi się,że całe pomieszczenie się trzęsie, ale to pewnie złudzenia.Byłam coraz bardziej ciekawa co znajduje się za oknem, bo z niego dochodził lekki płomień światła i mogłam zauważyć , co znajduje się w środku.Wokół mnie było wiele kartonów, a na jednym pisało,,Ustronianka". Bardzo mnie suszyło i miałam nadzieję, że znajdę tam wodę. Ze wszystkich sił wstałam, próbowałam utrzymać równowagę, zawroty głowy stawały się coraz mocniejsze, ale dotarłam do wody.Napiłam się i zdołałam dojść do okna, widok mnie zamurował, stałam i gapiłam się jakbym pierwszy raz widziała skrzydło samolotu, nad białymi, pięknymi chmurami.  Uświadomiłam sobie, że mój los jest w rękach tych porywaczy, nie mam na nic wpływu ani nie ma dla mnie ratunku, już nigdy nie zobaczę uśmiechniętych rodziców, zapaczonego we mnie Jackoba, radości Maxa  i Sisii.Nigdy. Znowu się rozkleiłam, a moja wyobraźnia co do tego co oni ze mną zrobili i co zrobią mnie przerażała.Położyłam się na podłogę, skuliłam w kłębek i zaczęłam lamentować.Czy w można znaleźć się w gorszej sytuacji?!Moje życie legło w gruzy, byłby cud jeśli wyszłabym z tego cało.kompletnie straciłam poczucie czasu, nie wiem czy od tamtego piątku minął tydzień,dwa, a może tylko dzień?Nagle coś na drugim końcu pomieszczenia poruszyło się. Myślałam ,że  zejde na zawał, wystraszyłam się jak nigdy w życiu, byłam pewna,że tu jestem sama w tych magazynie.Ale wzięłam się w garść, zachowałam zimną krew, co było wogóle nie podobne do mnie w tamtym ,,życiu".Wstałam i powiedziąłm:
-Jest tu ktoś jeszcze?- cisza, po chwili znowu coś zaszeleściło-Halo!!Kimkolwiek lub czymkolwiek jesteś pokaż się !-Podniosłam głos.W tym momencie poczułam,że to coś wstało i powoli zbliżało się w moją stronę.Serce podskoczyło mi do gardła, ale gdy postać wyłoniła się z mroku, uspokoiłam się.Była to naga dziewczyna, ciało miała popisane, przypuszczam markerami, tak to wyglądało.
-Co się tu dzieje? Kim ty jesteś?-powiedziała to ledwo wydobywając z siebie głos i natychmiast zaczęła płakać, a gdy się zorientowała,że nie ma garderoby, schowała się w cień.
-Spokojnie, jesteśmy razem to damy sobie jakoś rade-wcale nie wierzłam w to co mówię-Lecimy gdzieś samolotem.Domyślam się, że jesteś taką samą ofiarą jak ja.
-Też cię porwali?
-Tak
-A potem coś wszczykli?
-Yhyym..-potwierdziłam
-Ciebie nie rozebrali?-potwiedziała to z lekkim oburzeniem
-Rozebrali tylko te ubrania leżały obok mnie , rozejrzyjmy się  może też dla ciebie znajdziemy-i nie  trzeba było długo szukać, bo leżały obok ,,moich".Ubrała się , potem usiadłyśmy na podłodze, każda wyrzuciła z siebie to co leżało jej na sercu. dobrze, że nie byłam w tym wszystkim sama, wsparłyśmy się trochę na duchu, poznały bliżej. Okazała się bardzo fajna, była starsza ode mnie o rok. Spróbowałyśmy zapomnieć o tym co się teraz w naszym życiu dzieje. Potem każda znalazła sobie ,,wygodne" miejsce i zasnęła.
  Obudził mnie głos Jasmin(tak miała na imię moja współnieszczęśliwa)
-Chodź do mnie ! Chodź.Słyszę,że ktoś otwiera drzwi. Boję się.-szybko zerwałam się z miejsca i podpełzłam do niej, wtuliłyśmy się w siebie i czekały na dalsze potoczenie sprawy. Serce waliło mi jak oszalałe.Drzwi otworzył wysoki mężczyzna...

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział drugi !

  Rozdział drugi !

           Pięciu mężczyzn biegło w moją stronę, a ja stałam wstrzymując oddech, nie wiedziałam co mam zrobić?!. Ubrani byli w skórzane kurtki, a na głowach zarzucone czarne kaptury. Byli bardzo umięśnieni, dobrze zbudowani, ale nie widziałam ich twarzy. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, że co się tu dzieje jest nakręcane do:,,Ukryta kamera", że zaraz ktoś wyskoczy zza muru wręczy mi kwiaty i będę w telewizji!Na ta myśl, się głupia ucieszyłam. Miałam sto myśli na sekundę, a Oni ciągle się do mnie zbliżali, w tempie przyśpieszonym! W końcu ktoś krzyknął:,,Uciekaj!".ocuciłam się ze złudzeń, szybko odwróciłam i zaczęłam biec w stronę tego głosu.Biegłam w tych obcasach, dawałam z siebie wszystko.Lecz za późno zaczęłam uciekać, bo właśnie teraz mnie dogonili.Dwóch z nich wzięło mnie na ręce, oczywiście wyrywałam się im,kopałam, wbijałam im obcasy w ciało,próbowałam bić ich torebką, głośno krzyczałam.Ale to wszystko nie przeszkodziło im, żeby zaciągnąć mnie do samochodu.Nadal nie zobaczyłam twarzy żadnego z nich.Włożyli m,nie do tego cholernego auta i z piskiem opon ruszyli z miejsca. Po chwili założyli mi (hymm..,,założyli" to bardzo łagodnie i kulturalnie powiedziane) przepaskę na oczy i nic nie widziałam.Jak ślepa kura, tylko bez ziarnka.! Jechaliśmy chwilę w ciszy po czym koleś siedzący po mojej prawej stronie, trzymający moje ręce powiedział:
-Dobra chłopaki!!Towar złowiony, a teraz przejdźmy do przyjemności!- i złapał mnie za kolano, od razu wyrwałam się i odepchnęłam z całą siłą to łapsko.On energicznie przyciągnął mnie do siebie:
- Żabciu!Spokojnie! Weź się nie rzucaj, bo będzie bardziej boleć.-pogłaskał mnie po szyi, a ja odsunęłam głowę-Jak nie teraz to później wszyscy razem.
Siedziałam prosto i próbowałam tak zrobić, żeby siedzieć jak najdalej od jednego i od drugiego.(w tym momencie puście sobie to , a jak sie skończy wznawiajcie i wznawiajcie i tak przez cały rozdział, lepsze efekty czytania). Nie wiedziałam co się ze mną dzieje,pragnęłam jak najszybciej umrzeć. Bo przecież wiadomo, że nie ma już dla mnie żadnego ratunku.Pomyślałam wtedy o moich rodzicach, co oni przeżyją na moim pogrzebie albo wogóle nie będzie pogrzebu, bo nie znajdą mojego ciała.Albo ci chlujtaje zamkną mnie w ciemnych piwnicach i będę musiała im służyć, wiadomo w jaki sposób, a potem i tak tam mnie zabiją albo sama popełnię samobójstwo.Rodzice się załamią, stracą swoją jedyną córkę, co wtedy będą przeżywać?!wielką rozpacz, miałam poprowadzić dalej ich firmę, no ale cóż nic z tego.!Już widzę moich rodziców w moim pokoju, będą dotykać moje rzeczy i mówić:,,To nam tylko po niej zostało".Mama będzie wtedy płakać na podłodze w niebogłosy, a tata nie będzie miał siły ją pocieszyć i też będzie płakał. Tem obraz płaczących rodziców mnie przeraził i sama zaczęłam płakać, między innymi o to, że to przeze mnie będą odczuwać ten ból.Cała drżałam i próbowałam ukryć ten szloch.Potem pomyślałam o moim chłopaku Jackobie, na pewno będzie wspominał,że ostatni raz rozmawiał ze mną, przytulił mnie pod moim domem, w noc przed jego wyjazdem.Biedak będzie miał wyrzuty sumienia, że gdyby nie wyjechał, mógł zmienić naszą przyszłość, ale to koniec, nie ma już nic. Nie ma mnie! No, ale po jakimś czasie mam nadzieje jakoś się pozbiera, znajdzie dziewczyne-później żone i będzie mieszkał z nią i swoimi dziećmi w domu o jakim mi zawsze opowiadał.Moi przyjaciele Sissi i Max! Przypuszczam, ze też będą obwiniać się, zę to przez nich się stało, ale to nie prawda!,to nie ich wina tak miało być i koniec!Sissi kochana moja przyjaciółka najprawdopodobniej, będzie miała uraz do imprez i picia. Max-przyjaciel serdeczny, też będzie mu smutno, no ale razem się pocieszą i będą żyli dalej, a ja z nieba będę ich wszystkich wspierać.Te moje myśli przerwał ten z lewej:
-Ku**a napił bym się czegoś!- powiedział to tak, że prawie podskoczyłam, ale mam nadzieje, że żaden tego nie zauważył.
-Jap******e to sie napij!-i zaczęli gadać, o tym jak mają załatwić alkohol,później o narkotykach, że wczoraj brali i już im się bardo chce!Nie będę tego opisywać, bo nawet niektórzy dorośli by zeszli na zawał, o tym, co oni gadali. W duszy podziękowałam temu, który zaczął tą gadkę, bo przynajmniej zajęli się sobą a nie mną.Przy moich słabych nerwach, najlepszym rozwiązaniem było wyłączenie się z ich wrzasku i myślenie o czymś innym. Wbijając sobie paznokcie w dłoń, zaciskając wargi, zaczęłam znowu moje rozważania. Tym razem pomyślałam o sobie, jak ja sie czuje, w jakiej ja jestem sytuacji ?!Nawet nie pożegnałam się z moimi najbliższymi, nie powiedziałam:,,Żegnajcie",,,Do widzenia". Tylko tak po prostu znikłam z ich życia,pozostawiając ich zranionych i w nadziei, że się odnajdę i wrócę do nich. Uświadomiłam też sobie, że dziś ostatni raz z nimi rozmawiałam, ostatni.Teraz to łzy szybko spływały mi po  policzkach i po szyi, zaczęłam bardziej drżeć, zrobiło mi się najpierw bardzo ciepło, a później bardzo zimno.Brakowało mi tlenu,,byłam pewna, że już tracę przytomność.Gdy nagle doszło do mnie zimne powietrze, bo ten z lewej otworzył okno z samochodu.Kurcze on mnie znowu ,,uratował", ale sama nie wiem czy lepiej by nie było zemdleć? Pozostawiłam to pytanie i przyszło mi do głowy inne;Kiedy ja ostatni raz powiedziałam rodzicom, że ich Kocham?Kiedy?po namyśle uświadomiłam sobie, że nie pamiętam kiedy i czy wogóle oni to odemnie usłyszeli.Raczej nigdy, gdybym mogła cofnąć czas to codziennie bym i to powtarzała ponad milion razy.Ile oni dla mnie zrobili!, a ja głupia nawet im za to nie podziękowałam.W myślach powiedziałam im:
,,Kochani rodzice, dziękuję za wszystko, kocham was, choć wiem,że nigdy tego nie mówiłam, Wybaczcie! co wam w złości powiedziałam, ja tak naprawdę nigdy tak nie myślałam.Wiem, że to za późno, ale jeszcze powiem: Dziękuję za wszystko, przepraszam za wszystkie przykrości, które wam wyrządziłam.Kocham was z całego serca,żałuję wiele.! Żegnam Cię mamo, ! Żegnam Cię tato ! Kocham. Mam nadzieję,że spotkamy się w niebie! Pa!"
 No i w tym momencie nie zapanowałam nad emocjami i wybuchłam głośnym lamentem-płaczem.Mężczyźni szybko ucichli, ktoś zdjął mi opaskę z oczu.Ten wredny z prawej strony złapał mnie za podbródek, odwrócił moją głowę w swoją stronę i powiedział:
-HeJ! Chłopaki ktoś się tu chyba bardzo nudzi, chyba czas zająć sie naszym dzisiejszym prezentem.-nie miałam siły odwrócić głowy, tylko po prostu łzy spływały mi z twarzy coraz szybciej.Ujrzałam jego twarz za mgłą, był pomarszczony, stary z brudną, długą, obleśną brodą. Na jego widok sie przeraziłam. Czułam: strach, smutek, rozpacz, lęk, a gdy znowu pomyślałam o najbliższych rozłamywało mi się serce...Marzyłam tylko o tym,że to sen,że zaraz zadzwoni budzik,zjem śniadanie, posprzątam pokój, a potem będę się uczyć na ten trudny sprawdzian z matematyki, który miał być w poniedziałek.
-Dobra ja pierwszy-krzyknął ten z prawej.....



i jak? Można to czytać?


poniedziałek, 26 listopada 2012

           Rozdział pierwszy !

          -Czeeeeśććć!!!!-krzyknął mi do słuchawki Max
-Hey!!-odpowiedziałam
-Co robisz dziś wieczorem???
-nie mam jeszcze żadnych planów.
-No to już je masz, idziesz ze mną i Sissi na impreze!!
-Ale..
-Nie! Bez ale..!Idziesz i koniec!
-A Jackob?
-Oczywiście może iść z nami.
-No właśnie nie.On wyjechał na weekend z rodzicami na pogrzeb swojej babci...
-Aha. Ale to nie powód, żebyś w piątkowy wieczór siedziała sama i sie nudziła.Przyda ci sie trochę rozrywki, przez cały tydzień chodziłaś do szkoły i musiałaś sięuczyć.
-Taaa..Ty zawsze znajdziesz jakiś powód, żeby iść na impreze, wypić i się zabawić.
-Jestę ekspertę-powiedział  to w taki sposób, że wybuchłam śmiechem.On zawsze jak coś powie to powie :D-Będziemy o 21:15. OkeY?
-Dobra to pójdę - i się rozłaczyłam.
 Zostały mi ponad dwie godziny do ich przyjścia; ogarnęłam pokój i dokończyłam czytać książkę: ,,Dla Ciebie Wszystko"- świetna!, aż się na niej popłakałam.Później włożyłam TO i czekałam na nich w salonie.Oglądając z tatą: ,,Zakup Kontrolowany", tak jestem dziewczyną, jarają mnie samochody i cała motoryzacja. Oczywiście jak to Max i Sissi, spóźnili się 15 minut. Sissi miała na sobie tą kreacje

jak zawsze poszliśmy pieszo, zeby każdy mógł wypić, no i też nie mamy daleko.
 Po dotarciu na sale zaczęło się ,,czyste szaleństwo". obydwoje są singlami, więc Max poderwał chyba z 7 dziewczyn.Sissi tylko 5 chłopaków, jak na nią to bardzo mało, jej średnia to 10. Śmiejemy się z niej, że na parkiecie zamienia się w,,seksowną, ostrą besyię, pogromcę chłopaków".Bawiliśmy się super(brakowało mi Jackoba, ale to nadrobimy ^^), naszych dzikich tańców nikt nie ogarnie :P.
Moi przyjaciele lubią dużo wypić i dzisiaj stanowczo zabardzo przsadzili. Zawsze mnie odprowadzają do domu , bo mieszkam najdalej od ,,Party Hause", ale dzisiaj ledwo doszli do swoich domów. Później musiałam iść sama do domu , było około 5 nad ranem i uliczne lampy były wyłączone. Nagle zajechał mi drogę czarny samochód, zatrzymał i wybiegło z niego pięciu chłopaków, biegli w moja stronę... 



Początki są trudne... Ale ,,dziać" się będzie w następnych rozdziałach. Obiecuję :*Jak coś to komentować. :)

                           




        
Prolog !


 No więc Tak ! Nazywam się Mitche Glen, wyglądam mniej więcej TAK , mam 18 lat. Mieszkam z rodzicami w New Yorku. Interesuję się modą, przyjaciele twierdzą, że mam na tym punkcie bzika.No i oczywiście maja racje.Moim uzależnieniem jest zakupoholizm (jeśli takie coś wogóle istnieje xD), potrafie wydać ogromne pieniądze na ciuchy i zawsze jest mi mało.Na szczęście moi rodzice są nadziani kasą, więc pozwalają mi na to.Pochodzę z bogatej rodziny, cały czas byłam/jestem rozpieszczana i dobrze o tym wiem.Mam prawdziwych przyjaciół Sissi i Max, którym nie zależy na mojej kasie, ani niczym z tym związanym, wiem to, ponieważ wiele jednoznacznych sytuacji to potwierdziło.Nie wiem czy to zaleta, czy wada,ale mówię wszystko wprost, bez owijania w bawełnę, a kłamać to ja już wogóle nie umiem. niekiedy jak walnę coś prosto z mostu do kogoś, to zazwyczaj już nigdy do mnie sie nie odzywa, ale co mi tam!Zależy mi tylko na ludziach, którzy zgadzają się z prawdą. moim mottem życiowym jest; że najgorsza prawda jest lepsza od najmniejszego kłamstwa. Gdy ktos przezwie mnie ,,pustą lalą", a uwierzcie,że znajdują się tacy co patrzą na kase moich rodziców i nie wiem ,,zazdroszczą"?, mają gwarantowany pobyt w szpitalu.Nieprawdopodobne do czego ja jestem zdolna robić, gdy wpadnę w furię. Mimo to jestem bardzo wrażliwa i (zawsze) uważam (/uważałam), że nie należe do ludzi z silnymi charakterami ( ale życie pokaże mi coś innego).Bardzo łatwo mnie przekonać, zazwyczaj ulegam. Pewnie bedziecie uważać, że jestem rąbnięta ,a le nie jara mnie żadna muzyka, to nie dla mnie.Kocham tańczyć, obojętnie do jakiej muzyki, gdy tańczę nie zwracam na nią uwagi jedynie na rytm , ale broń Boże na słowa. Co tam jeszcze?...Aha. Czytam dużo książek o prawdziwej miłości, jestem romantyzką.Mam chłopaka Jackoba , którego kocham ponad życie, wiążemy ze sobą poważne planyna przyszłośc. Świetnie się dogadujemy, jesteśmy szczęśliwi.Wiele ludzi uważa, że  moje życie to bajka i aj nie zaprzeczam, jestem szczęśliwa, no ale przecież właśnie o to w życiu chodzi. Możecie uważać , że jestem chwalipiętą, głupią bogaczką, zapatrzoną w siebie, wredną małpą albo jeszce inaczej , ale każdy kto mnie bliżej pozna, przyzna,że tak nie jest. jak później się okaże, w moim życiu się coś zmieni, ale teraz wam przecież tego nie powiem :P

Hey!! :) spróbuje tu COŚ stworzyć, za niepowodzenia z góry Przepraszam :**