poniedziałek, 24 grudnia 2012
Marry Christmass!
Drodzy ,,czytelnicy"
chciałabym życzyć Wam najwspanialszych świąt w magicznej atmosferze. mam nadzieję, że spędzicie je tak jak sobie wymarzyliście.;) myślę, że pomimo świątecznego gwaru nie zapomnicie o Bloggerze.;) całuję ;** <3 ! iii mnóstwa prezentów !!! (:
piątek, 7 grudnia 2012
Rozdział czwarty !
Drzwi otworzył wysoki mężczyzna, stanął na środku i powiedział:
-Gdzie jesteście?Przecież wiem,że tu są dwie piękne dziewczynyy.Pokażcie się.-odpowiedziała mu cisza, po chwili znów przemówił-Jeśli z wami pogadam wyjdzie wam to na lepsze.Przybywam w sprawach pokojowych.
-Naprawdę?-wypaliła Jasmin
-Tak naprawdę, chce wam pomóc.
-Ale jak? Czemu? Po co?-zapytałam roztargniona
-Podejdźcie do okna, bo i ja podchodzę.To wtedy wam wytłumaczę.-podszedł do okna ii dodał-Mam nadzieję,że jesteście ubrane.
-Tak jesteśmy-odpowiedziałyśmy równocześnie, to dodało nam pewności,że o n nam nic nie chce zrobić.Chwyciła mnie za rękę, wstałyśmy i powoli zbliżyły do okna.Pragnęłam , by ta debilna sytuacja jak najszybciej się wyjaśniła. Gdy wyłoniłyśmy się z ciemności, facet powiedział:
-Jestem Karl, jednym z pięciu członków załogi tego samolotu.Zanim zaczniecie mnie wypytywać, wytłumaczę wam większość dręczących was pytań.Jeśli będą potem jakieś pytania to mi je zadacie, a ja odpowiem.Może najpierw usiądźcie-posłusznie zajęłyśmy miejsca -dobraa. A więć tak jesteście ofiarami porwania i gwałtu.-na te słowa rozpłakałyśmy się obie, a on ta mówił jakby nigdy nic, np. jakby powiedział:,, wczoraj byłem w sklepie i kupiłem bułki". SZOK ! -Rozumiem waszą reakcje, ale wolę wam powiedzieć najgorszą prawdę, niz mówić,że lecicie na wymarzone wakacje na Hawaje. Lecimy właśnie na Grenlandię, ponieważ ci co was wczoraj zgarli zażyczyli sobie tego. Zażyczyli też sobie, żeby was tam zabić i głęboko, nagie zakopać.-czułam jak ktoś nóż wbija mi w serce-Ale spokojnie, my tak nie zrobimy.My was tam po prostu zostawimy, musimy tak postąpić, bo cały lot jest tak odgórnie ustalony.Nie mamy możliwości zmienić kierunku, ani nic.Uwierzcie to jest dla was najlepsze wyjście.Zostawimy wam tam pare rzeczy na przetrwanie, dacie sobie radę, później wezwiecie pomoc, bez obaw.Będziecie ze sobą miały odpowiedni sprzęt. Robię to wszystko-przełknął głośno ślinę-dla dużych pieniędzy oczywiście, ale też po części dla wszystkich ofiar tego gangu. Co dwa dni mam taki sam kurs z tego samego powodu i tak w kółko.Ale zawsze po części was wszystkich ratuje, bo ,,sprawiam" wam duże szansy na dalsze życie. To ja przygotowywuje te ciuchy i zapasy wszystkiegio co potrzebne.Teraz możecie...Aha nie, najpierw się przedstawcie i czy macie jakieś pytania?-była to dziwna, niezręczna sytuacja.Nie wiedziałam czy mu wierzyć, no ale dalej do przodu !
-jestem Jasmin Sirt, mam 19 lat ,a to..-przerwałam jej
-Mitche Glen, 18 lat.Dziękujemy za wyjaśnienia.
-nie ma za co to mój obowiązek, jakkolwiek to zabrzmiało-odpowiedział Karl
-Mam jedno pytanie..-powiedziała Jasmin
-No nie przeciągaj , szybciej-szybko powiedział Karl
-Kiedy wylądujemy na tej głupiej Grenlandi?
-Za około dwie godziny.
-Ahaa.A jaki dziś jest dzięń tygodnia?Zupełnie straciłam poczucie czasu
-Czwartek
-O kurcze minęło pięć dni! byłyśmy przez tyle czasu w tej śpiączce!
-No można tak powiedzieć-potwierdził moje głośne rozważania Karl-jeszcze jakies pytania?-pokiwałyśmy przecząco głowami, a on ciągnął dalej-Może chcecie teraz coś zjeść, napić się albo wykąpać?
-Ja marzę o odświerzeniu swojego ciała! 5 dni się nie myłam! -powiedziałam to z odrobiną radości i nadziei w głosie, starałam się nie myśleć o rodzinie, bo wtedy rozkleiłabym się totalnie i przypuszczam nie pozbierałabym się.Po ,,wykładzie" był cień nadziei, ale to by był cud , gdybym wróciła cała i żywa do domu.
-To ja się idę nażreć, bo mi kiszki już ode do radości grają-powiedziała Jasmin, a mi się tak jakoś lżej na sercu zrobiło..
Biorę prysznic, a tu nagle jakby nigdy nic wchodzi do łazienki jakiś blondyn.
-AAAAAA....!-zakrzyknęłam
-Yghyyyy..Najmocniej panienke przepraszam- i migiem wyszedł.Expresem dokończyłam się myć, bo drzwi nie można było zamknąć na klucz.Później poszłam do kuchnii(wiedziałam gdzie iść, bo Karl nam wszystko pokazał). Jasmin właśnie kończyła konsumować kiełbasę i udała się do łazienki
-Witam szanowną Mitche-miło i co najważniejsze z godnością przywitał mnie młody chłopak z kręconymi włosami.Pewnie jasmin mu już wszystko co wiedziała o mnie powiedziała.
-Dzień dobry!-powiedziałam nawet z zadowoleniem
-Prosze usiąść, co sobie życzysz do jedzenia?Kiłbasę, kanapki z szynką, a może klopsy wieprzowe?
-dzięki, ale jestem wegetarianka..-chciałam jeszcze coś dodać, aler mi szybko przerwał
-Sorki,że nie zapytałem-jeju! ta jego kultura! -To proponuję moją specjalność naleśniki z serem lub truskawkami i nutellą.Chyba,że jakaś sałatka?
-To poproszę naleśniki z truskawkami i nutellą.Musze podniśc sobie cukier.
-Już się robi.
-Dziękuję, a jak masz na imię?
-Nick.
-Ładnie...-gdy on przygotowywał gadaliśmy luźno, bardzo fajny koleś z niego.Wykonuje ta pracę z tych samych powodów co Karl.Potem zjedliśmy razem naleśniki, dzięki niemu zapomniałam, co ja tu robię i w jakiej sytuacji się znajduję.później dołączyła do nas Jasmin, a po około 15 minutach przyszedł ten blondyn-podglądacz i oznajmił:
-Za nie całe 10 minut lądujemy i musicie udać się na fotele.-powiedział bardzo oficjalnie, a potem dodał patrząc na mnie_Jestem Michael, jeszcze raz bardzo się przepraszam, nie miałem pojęcia,że...
-Spoko nic sie nie stało-szybko mu przerwałam.Wszyscy na nas się popatrzyli ze zdziwieniem, a On tylko sie do mnie serdecznie uśmiechnął, podszedł do lodówki, wziął jogurt i wyszedł.My po chwili też opuścilismy kuchnie, zajęliśmy miejsca na fotelach i zapieli pasy.Po około siedmiu minutach, po niebezpiecznym lądowaniu, że nawet już maski spadły, jakoś wylądowaliśmy w Grenlandii...
Prosze komentować :* ! Czy się podoba czy nie ?
wtorek, 4 grudnia 2012
Rozdział trzeci !
Rozdział trzeci !
-Niee! Czekajcie! Wsztrzykniemy jej coś, żeby, aż tak nie cierpiała, łachudra już ryczy jak ci*l i jeszcze nam zemdleje..!-oo dzięki za litość!-No dobra!
-To ja wstrzykne!
-Ale gdzie to jest?!
-K****a w bagażniku!
-Stój palancie musze po to iść!
Teraz marzyłam tylko o tym, żeby oczywiście to sie skończyło, a realniejszym marzeniem było to,żę chciałam się do kogoś przytulić.Więc zaryzykowałam dużo i do tego z lewej ,,co mnie dwa razy uratował" , szepnęłam:
-Mógłbyś mnie przytulić?-wiem głupie i bezmyślne, ale w takich sytuacjach sie nie myśli.
-Dobra..-przytulił mnie, jestem dziewczyną, która wymaga wielkiej czułościi delikatności, więc jak na mój stan poczułam się o 3% lepiej.Ale zawsze coś. Potem było mi już wszystko jedno, chciałam mieć wszystko za sobą, a najlepiej odejść z tego świata.Potem poczułam lekkie ukłucie w ramię, później jeszcze jak rozdzierają mi bluzkę i spódniczkę.I odlot. Nic więcej.!
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, rozglądnęłam się, zauważyłam jedno malutkie okno, postanowiłam do niego podejść. Gdy wstałam, od razu straciłam równowagę i upadła na jakieś pudła. Bardzo bolała mnie głowa, byłam otumaniona, próbowałam przypomnieć sobie coś, ale na daremno. Po chwili zorientowałam się , że jestem goła, a obok mnie leżą jakieś ciuchy, z ledwością je założyłam, były za duże, ale obojętnie, byle nie było mi aż tak zimno.Wydawało mi się,że całe pomieszczenie się trzęsie, ale to pewnie złudzenia.Byłam coraz bardziej ciekawa co znajduje się za oknem, bo z niego dochodził lekki płomień światła i mogłam zauważyć , co znajduje się w środku.Wokół mnie było wiele kartonów, a na jednym pisało,,Ustronianka". Bardzo mnie suszyło i miałam nadzieję, że znajdę tam wodę. Ze wszystkich sił wstałam, próbowałam utrzymać równowagę, zawroty głowy stawały się coraz mocniejsze, ale dotarłam do wody.Napiłam się i zdołałam dojść do okna, widok mnie zamurował, stałam i gapiłam się jakbym pierwszy raz widziała skrzydło samolotu, nad białymi, pięknymi chmurami. Uświadomiłam sobie, że mój los jest w rękach tych porywaczy, nie mam na nic wpływu ani nie ma dla mnie ratunku, już nigdy nie zobaczę uśmiechniętych rodziców, zapaczonego we mnie Jackoba, radości Maxa i Sisii.Nigdy. Znowu się rozkleiłam, a moja wyobraźnia co do tego co oni ze mną zrobili i co zrobią mnie przerażała.Położyłam się na podłogę, skuliłam w kłębek i zaczęłam lamentować.Czy w można znaleźć się w gorszej sytuacji?!Moje życie legło w gruzy, byłby cud jeśli wyszłabym z tego cało.kompletnie straciłam poczucie czasu, nie wiem czy od tamtego piątku minął tydzień,dwa, a może tylko dzień?Nagle coś na drugim końcu pomieszczenia poruszyło się. Myślałam ,że zejde na zawał, wystraszyłam się jak nigdy w życiu, byłam pewna,że tu jestem sama w tych magazynie.Ale wzięłam się w garść, zachowałam zimną krew, co było wogóle nie podobne do mnie w tamtym ,,życiu".Wstałam i powiedziąłm:
-Jest tu ktoś jeszcze?- cisza, po chwili znowu coś zaszeleściło-Halo!!Kimkolwiek lub czymkolwiek jesteś pokaż się !-Podniosłam głos.W tym momencie poczułam,że to coś wstało i powoli zbliżało się w moją stronę.Serce podskoczyło mi do gardła, ale gdy postać wyłoniła się z mroku, uspokoiłam się.Była to naga dziewczyna, ciało miała popisane, przypuszczam markerami, tak to wyglądało.
-Co się tu dzieje? Kim ty jesteś?-powiedziała to ledwo wydobywając z siebie głos i natychmiast zaczęła płakać, a gdy się zorientowała,że nie ma garderoby, schowała się w cień.
-Spokojnie, jesteśmy razem to damy sobie jakoś rade-wcale nie wierzłam w to co mówię-Lecimy gdzieś samolotem.Domyślam się, że jesteś taką samą ofiarą jak ja.
-Też cię porwali?
-Tak
-A potem coś wszczykli?
-Yhyym..-potwierdziłam
-Ciebie nie rozebrali?-potwiedziała to z lekkim oburzeniem
-Rozebrali tylko te ubrania leżały obok mnie , rozejrzyjmy się może też dla ciebie znajdziemy-i nie trzeba było długo szukać, bo leżały obok ,,moich".Ubrała się , potem usiadłyśmy na podłodze, każda wyrzuciła z siebie to co leżało jej na sercu. dobrze, że nie byłam w tym wszystkim sama, wsparłyśmy się trochę na duchu, poznały bliżej. Okazała się bardzo fajna, była starsza ode mnie o rok. Spróbowałyśmy zapomnieć o tym co się teraz w naszym życiu dzieje. Potem każda znalazła sobie ,,wygodne" miejsce i zasnęła.
Obudził mnie głos Jasmin(tak miała na imię moja współnieszczęśliwa)
-Chodź do mnie ! Chodź.Słyszę,że ktoś otwiera drzwi. Boję się.-szybko zerwałam się z miejsca i podpełzłam do niej, wtuliłyśmy się w siebie i czekały na dalsze potoczenie sprawy. Serce waliło mi jak oszalałe.Drzwi otworzył wysoki mężczyzna...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)