wtorek, 4 grudnia 2012

Rozdział trzeci !

       Rozdział trzeci !             

   -Niee! Czekajcie! Wsztrzykniemy jej coś, żeby, aż tak nie cierpiała, łachudra już ryczy jak ci*l i jeszcze nam zemdleje..!-oo dzięki za litość!
-No dobra!
-To ja wstrzykne!
-Ale gdzie to jest?!
-K****a w  bagażniku!
-Stój palancie musze po to iść!
Teraz marzyłam tylko o tym, żeby oczywiście to sie skończyło, a realniejszym marzeniem było to,żę chciałam się do kogoś przytulić.Więc zaryzykowałam dużo i do tego z lewej ,,co mnie dwa razy uratował" , szepnęłam:
-Mógłbyś mnie przytulić?-wiem głupie i bezmyślne, ale w takich sytuacjach sie nie myśli.
-Dobra..-przytulił mnie, jestem dziewczyną, która wymaga wielkiej czułościi delikatności, więc jak na mój stan poczułam się o 3% lepiej.Ale zawsze coś. Potem było mi już wszystko jedno, chciałam mieć wszystko za sobą, a najlepiej odejść z tego świata.Potem poczułam lekkie ukłucie w ramię, później jeszcze jak rozdzierają mi bluzkę i spódniczkę.I odlot. Nic więcej.!



Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, rozglądnęłam się, zauważyłam jedno malutkie okno, postanowiłam do niego podejść. Gdy wstałam, od razu straciłam równowagę i upadła na jakieś pudła. Bardzo bolała mnie głowa, byłam otumaniona, próbowałam przypomnieć sobie coś, ale na daremno. Po chwili zorientowałam się , że jestem goła, a obok mnie leżą jakieś ciuchy, z ledwością je założyłam, były za duże, ale obojętnie, byle nie było mi aż tak zimno.Wydawało mi się,że całe pomieszczenie się trzęsie, ale to pewnie złudzenia.Byłam coraz bardziej ciekawa co znajduje się za oknem, bo z niego dochodził lekki płomień światła i mogłam zauważyć , co znajduje się w środku.Wokół mnie było wiele kartonów, a na jednym pisało,,Ustronianka". Bardzo mnie suszyło i miałam nadzieję, że znajdę tam wodę. Ze wszystkich sił wstałam, próbowałam utrzymać równowagę, zawroty głowy stawały się coraz mocniejsze, ale dotarłam do wody.Napiłam się i zdołałam dojść do okna, widok mnie zamurował, stałam i gapiłam się jakbym pierwszy raz widziała skrzydło samolotu, nad białymi, pięknymi chmurami.  Uświadomiłam sobie, że mój los jest w rękach tych porywaczy, nie mam na nic wpływu ani nie ma dla mnie ratunku, już nigdy nie zobaczę uśmiechniętych rodziców, zapaczonego we mnie Jackoba, radości Maxa  i Sisii.Nigdy. Znowu się rozkleiłam, a moja wyobraźnia co do tego co oni ze mną zrobili i co zrobią mnie przerażała.Położyłam się na podłogę, skuliłam w kłębek i zaczęłam lamentować.Czy w można znaleźć się w gorszej sytuacji?!Moje życie legło w gruzy, byłby cud jeśli wyszłabym z tego cało.kompletnie straciłam poczucie czasu, nie wiem czy od tamtego piątku minął tydzień,dwa, a może tylko dzień?Nagle coś na drugim końcu pomieszczenia poruszyło się. Myślałam ,że  zejde na zawał, wystraszyłam się jak nigdy w życiu, byłam pewna,że tu jestem sama w tych magazynie.Ale wzięłam się w garść, zachowałam zimną krew, co było wogóle nie podobne do mnie w tamtym ,,życiu".Wstałam i powiedziąłm:
-Jest tu ktoś jeszcze?- cisza, po chwili znowu coś zaszeleściło-Halo!!Kimkolwiek lub czymkolwiek jesteś pokaż się !-Podniosłam głos.W tym momencie poczułam,że to coś wstało i powoli zbliżało się w moją stronę.Serce podskoczyło mi do gardła, ale gdy postać wyłoniła się z mroku, uspokoiłam się.Była to naga dziewczyna, ciało miała popisane, przypuszczam markerami, tak to wyglądało.
-Co się tu dzieje? Kim ty jesteś?-powiedziała to ledwo wydobywając z siebie głos i natychmiast zaczęła płakać, a gdy się zorientowała,że nie ma garderoby, schowała się w cień.
-Spokojnie, jesteśmy razem to damy sobie jakoś rade-wcale nie wierzłam w to co mówię-Lecimy gdzieś samolotem.Domyślam się, że jesteś taką samą ofiarą jak ja.
-Też cię porwali?
-Tak
-A potem coś wszczykli?
-Yhyym..-potwierdziłam
-Ciebie nie rozebrali?-potwiedziała to z lekkim oburzeniem
-Rozebrali tylko te ubrania leżały obok mnie , rozejrzyjmy się  może też dla ciebie znajdziemy-i nie  trzeba było długo szukać, bo leżały obok ,,moich".Ubrała się , potem usiadłyśmy na podłodze, każda wyrzuciła z siebie to co leżało jej na sercu. dobrze, że nie byłam w tym wszystkim sama, wsparłyśmy się trochę na duchu, poznały bliżej. Okazała się bardzo fajna, była starsza ode mnie o rok. Spróbowałyśmy zapomnieć o tym co się teraz w naszym życiu dzieje. Potem każda znalazła sobie ,,wygodne" miejsce i zasnęła.
  Obudził mnie głos Jasmin(tak miała na imię moja współnieszczęśliwa)
-Chodź do mnie ! Chodź.Słyszę,że ktoś otwiera drzwi. Boję się.-szybko zerwałam się z miejsca i podpełzłam do niej, wtuliłyśmy się w siebie i czekały na dalsze potoczenie sprawy. Serce waliło mi jak oszalałe.Drzwi otworzył wysoki mężczyzna...

3 komentarze:

  1. Ale się dzieje!!!! Ale dodawaj szybciej rozdziały!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wowww....no nie pogadasz...nie pogadasz...!!! Dalej prosimy !! <3

    OdpowiedzUsuń