Drzwi otworzył wysoki mężczyzna, stanął na środku i powiedział:
-Gdzie jesteście?Przecież wiem,że tu są dwie piękne dziewczynyy.Pokażcie się.-odpowiedziała mu cisza, po chwili znów przemówił-Jeśli z wami pogadam wyjdzie wam to na lepsze.Przybywam w sprawach pokojowych.
-Naprawdę?-wypaliła Jasmin
-Tak naprawdę, chce wam pomóc.
-Ale jak? Czemu? Po co?-zapytałam roztargniona
-Podejdźcie do okna, bo i ja podchodzę.To wtedy wam wytłumaczę.-podszedł do okna ii dodał-Mam nadzieję,że jesteście ubrane.
-Tak jesteśmy-odpowiedziałyśmy równocześnie, to dodało nam pewności,że o n nam nic nie chce zrobić.Chwyciła mnie za rękę, wstałyśmy i powoli zbliżyły do okna.Pragnęłam , by ta debilna sytuacja jak najszybciej się wyjaśniła. Gdy wyłoniłyśmy się z ciemności, facet powiedział:
-Jestem Karl, jednym z pięciu członków załogi tego samolotu.Zanim zaczniecie mnie wypytywać, wytłumaczę wam większość dręczących was pytań.Jeśli będą potem jakieś pytania to mi je zadacie, a ja odpowiem.Może najpierw usiądźcie-posłusznie zajęłyśmy miejsca -dobraa. A więć tak jesteście ofiarami porwania i gwałtu.-na te słowa rozpłakałyśmy się obie, a on ta mówił jakby nigdy nic, np. jakby powiedział:,, wczoraj byłem w sklepie i kupiłem bułki". SZOK ! -Rozumiem waszą reakcje, ale wolę wam powiedzieć najgorszą prawdę, niz mówić,że lecicie na wymarzone wakacje na Hawaje. Lecimy właśnie na Grenlandię, ponieważ ci co was wczoraj zgarli zażyczyli sobie tego. Zażyczyli też sobie, żeby was tam zabić i głęboko, nagie zakopać.-czułam jak ktoś nóż wbija mi w serce-Ale spokojnie, my tak nie zrobimy.My was tam po prostu zostawimy, musimy tak postąpić, bo cały lot jest tak odgórnie ustalony.Nie mamy możliwości zmienić kierunku, ani nic.Uwierzcie to jest dla was najlepsze wyjście.Zostawimy wam tam pare rzeczy na przetrwanie, dacie sobie radę, później wezwiecie pomoc, bez obaw.Będziecie ze sobą miały odpowiedni sprzęt. Robię to wszystko-przełknął głośno ślinę-dla dużych pieniędzy oczywiście, ale też po części dla wszystkich ofiar tego gangu. Co dwa dni mam taki sam kurs z tego samego powodu i tak w kółko.Ale zawsze po części was wszystkich ratuje, bo ,,sprawiam" wam duże szansy na dalsze życie. To ja przygotowywuje te ciuchy i zapasy wszystkiegio co potrzebne.Teraz możecie...Aha nie, najpierw się przedstawcie i czy macie jakieś pytania?-była to dziwna, niezręczna sytuacja.Nie wiedziałam czy mu wierzyć, no ale dalej do przodu !
-jestem Jasmin Sirt, mam 19 lat ,a to..-przerwałam jej
-Mitche Glen, 18 lat.Dziękujemy za wyjaśnienia.
-nie ma za co to mój obowiązek, jakkolwiek to zabrzmiało-odpowiedział Karl
-Mam jedno pytanie..-powiedziała Jasmin
-No nie przeciągaj , szybciej-szybko powiedział Karl
-Kiedy wylądujemy na tej głupiej Grenlandi?
-Za około dwie godziny.
-Ahaa.A jaki dziś jest dzięń tygodnia?Zupełnie straciłam poczucie czasu
-Czwartek
-O kurcze minęło pięć dni! byłyśmy przez tyle czasu w tej śpiączce!
-No można tak powiedzieć-potwierdził moje głośne rozważania Karl-jeszcze jakies pytania?-pokiwałyśmy przecząco głowami, a on ciągnął dalej-Może chcecie teraz coś zjeść, napić się albo wykąpać?
-Ja marzę o odświerzeniu swojego ciała! 5 dni się nie myłam! -powiedziałam to z odrobiną radości i nadziei w głosie, starałam się nie myśleć o rodzinie, bo wtedy rozkleiłabym się totalnie i przypuszczam nie pozbierałabym się.Po ,,wykładzie" był cień nadziei, ale to by był cud , gdybym wróciła cała i żywa do domu.
-To ja się idę nażreć, bo mi kiszki już ode do radości grają-powiedziała Jasmin, a mi się tak jakoś lżej na sercu zrobiło..
Biorę prysznic, a tu nagle jakby nigdy nic wchodzi do łazienki jakiś blondyn.
-AAAAAA....!-zakrzyknęłam
-Yghyyyy..Najmocniej panienke przepraszam- i migiem wyszedł.Expresem dokończyłam się myć, bo drzwi nie można było zamknąć na klucz.Później poszłam do kuchnii(wiedziałam gdzie iść, bo Karl nam wszystko pokazał). Jasmin właśnie kończyła konsumować kiełbasę i udała się do łazienki
-Witam szanowną Mitche-miło i co najważniejsze z godnością przywitał mnie młody chłopak z kręconymi włosami.Pewnie jasmin mu już wszystko co wiedziała o mnie powiedziała.
-Dzień dobry!-powiedziałam nawet z zadowoleniem
-Prosze usiąść, co sobie życzysz do jedzenia?Kiłbasę, kanapki z szynką, a może klopsy wieprzowe?
-dzięki, ale jestem wegetarianka..-chciałam jeszcze coś dodać, aler mi szybko przerwał
-Sorki,że nie zapytałem-jeju! ta jego kultura! -To proponuję moją specjalność naleśniki z serem lub truskawkami i nutellą.Chyba,że jakaś sałatka?
-To poproszę naleśniki z truskawkami i nutellą.Musze podniśc sobie cukier.
-Już się robi.
-Dziękuję, a jak masz na imię?
-Nick.
-Ładnie...-gdy on przygotowywał gadaliśmy luźno, bardzo fajny koleś z niego.Wykonuje ta pracę z tych samych powodów co Karl.Potem zjedliśmy razem naleśniki, dzięki niemu zapomniałam, co ja tu robię i w jakiej sytuacji się znajduję.później dołączyła do nas Jasmin, a po około 15 minutach przyszedł ten blondyn-podglądacz i oznajmił:
-Za nie całe 10 minut lądujemy i musicie udać się na fotele.-powiedział bardzo oficjalnie, a potem dodał patrząc na mnie_Jestem Michael, jeszcze raz bardzo się przepraszam, nie miałem pojęcia,że...
-Spoko nic sie nie stało-szybko mu przerwałam.Wszyscy na nas się popatrzyli ze zdziwieniem, a On tylko sie do mnie serdecznie uśmiechnął, podszedł do lodówki, wziął jogurt i wyszedł.My po chwili też opuścilismy kuchnie, zajęliśmy miejsca na fotelach i zapieli pasy.Po około siedmiu minutach, po niebezpiecznym lądowaniu, że nawet już maski spadły, jakoś wylądowaliśmy w Grenlandii...
Kocham <33333
OdpowiedzUsuńOooooo szit...! To jest geniastyczne...Grenlandia serio...sadyści piepszoni ale fajnie,że załoga jest miła xDD Czekamm....! :) x
OdpowiedzUsuń